czwartek, 28 czerwca 2012

Dzień jak co dzień.

Bo my to się ładnie razem bawimy. Umiemy współpracować ze sobą. A jeśli się okazuje, że nie umiemy czasem, to przynajmniej wtedy nikt nam nie robi zdjęć, więc nie ma dowodów!




Jak się już rano trochę pobawimy, żeby nabrać apetytu, to zabieramy się za pałaszowanie śniadania. I zazwyczaj robimy to z rozmachem, więc jest co sprzątać potem...




Potem się znowu bawimy, czasem tańczymy, mamy gimnastykę. Jeśli tylko uda się nas zebrać w jednym miejscu w tym samym momencie :)








 
"A jakby to tak jedno w drugie... No nie wychodzi mi..."


No i oczywiście zawsze mamy jakieś fajne zajęcia. Ostatnio malowaliśmy piękny statek farbami, a następnego dnia robiliśmy sobie czapeczki z gazet. Fajnie było!








Całe szczęście, że Ciocia nam pomagała, bo tak to wszędzie byłby klej i byśmy się wszyscy poprzyklejali do stolików, krzesełek i gdzie się tylko da. Ale przynajmniej świetnie się bawimy!

Do zobaczenia! 



piątek, 22 czerwca 2012

Co nowego?


 Od niedawna przychodzi do nas Ciocia Kasia (tylko taka druga, nie ta nasza, bo na to jest z nami prawie od zawsze!), która jest logopedą. To jest taki ktoś, kto robi z nami różne fajne ćwiczenia, żebyśmy potem mogli ładnie mówić. Wydajemy fajne dźwięki, machamy językami, dmuchamy, skaczemy, krzyczymy itd. Bardzo fajnie się razem bawimy!









"Tymek, a co Ty robisz?"



"No przestań! Nie jedz swojej ręki! Ciocia Ci zaraz da owocki!".


Ostatnio też robiliśmy taką jedną strasznie fajną rzecz. To znaczy wbijaliśmy w owoce goździki, żeby ładnie pachniało w pokoju. Goździki to takie gwoździki, tylko inne. Takie pachnące. Ale bardzo ciężka praca jest z tym wbijanie. Za to efekty - piorunująco-pachnące!






A to tak z serii "Wyginam śmiało ciało":









 "A ja nie wyginam... O!"



Tak w ogóle to my jesteśmy wszyscy bardzo grzeczni. Przede wszystkim jak śpimy!



Do zobaczenia!

czwartek, 14 czerwca 2012

Scen kilka.

Dziewczynki ostatnio polubiły zabawę w karmienie lalek. Ale najpierw ćwiczyły na sobie:




Sarze poszło całkiem nieźle:



"Ach, woreczek położyć sobie na głowie? A co to dla mnie? O, proszę bardzo!". 





Było też kilka prób, mniej lub bardziej udanych, opanowania instrumentów muzycznych. Zabawy było co nie miara, zwłaszcza, jak zaczęliśmy wszyscy wydawać różne dźwięki!





Oczywiście znaleźliśmy też chwilę na inną działalność twórczo-artystyczną. Na przykład rysowaliśmy sobie.



No i próbowaliśmy robić wycinanki, ale jakoś nożyczki nie chciały trzymać się linii... Popracujemy jeszcze nad tym!


Do zobaczenia!

środa, 6 czerwca 2012

Dzień dziecka.

Mieliśmy ostatnio Dzień Dziecka. To znaczy nie tylko my, ale u nas w żłobku oczywiście był najfajniejszy! 


A to między innymi dlatego, że odwiedziła nas znowu ciocia Marzenka i zrobiła teatrzyk. Oglądaliśmy bajkę o Jasiu i Małgosi w wersji nieco skróconej ze względu na spore zainteresowanie publiczności tym, co działo się za kulisami.


Ale w ogóle to bardzo ładnie było.


Nawet z radości Ada chciała porwać Krzysia do tańca, ale ten jakoś taki nieśmiały był i się nie dał...


No, a po części oficjalnej artystycznej zaczęło się najfajniejsze - malowanie na ścianie! To znaczy prawie na ścianie, bo tam taka kartka wisiała, na której tylko mogliśmy malować, ale i tak było na wesoło, bo można było malować na ścianie i ciocie się nie denerwowały, że po ścianie :)





Z kolei Zuzia tak się za ciocią Marzenką stęskniła, że nie odstępowała jej na krok. Skoro nie wiadomo, kiedy znowu do nas przyjedzie, to trzeba się poprzytulać na zapas!


Potem jeszcze było malowanie balonów:


I kolejna fajna zabawa, czyli jedzenie kisielu. Ale nie tak zwyczajnie. Karmiliśmy się nawzajem. Nawet nam się udało nie porozchlapywać nadmiernie dookoła!



Romantycznie było...


Te nasze kochane ciocie to mają super pomysły! Jak dorośniemy, też będziemy wymyślać takie rzeczy!

Do zobaczenia!