wtorek, 31 lipca 2012

Bębenek.


 Ostatnio było całkiem ciepło, więc oczywiście bawiliśmy się na dworze. To znaczy nie tylko na placu zabaw, ale też na naszym fajnym balkonie, na którym mamy na przykład huśtawkę!




A przy okazji ładnej pogody zajrzała do nas też biedronka. Niektórzy nawet byli bardzo odważni i nie bali się wziąć biedronki na palec. 



Z kolei dzisiaj rano mieliśmy względny spokój, więc młodsze dzieci mogły też po kolei wykazać się artystycznie. Malowaliśmy pastą do zębów i specjalną farbą do malowania palcami. Dobrze, że to nie my musieliśmy potem sprzątać cały ten bałagan...





Aha - no właśnie, skąd wziął się tytuł dzisiejszego wpisu, "Bębenek"? Bo starszaki zrobiły bębenek. Ciocia Kasia znalazła taką fajną dużą puszkę, którą wszyscy wspólnie okleiliśmy plasteliną. Zabawy było co nie miara, a najfajniej się wydłubywało plastelinę spod paznokci. Hurrrrra!







No i proszę - bębenek gotowy! Po próbie generalnej trzeba było tylko włożyć go do lodówki, żeby plastelina nie spłynęła...




My w ogóle jesteśmy małymi artystami - malujemy, wyklejamy, chlapiemy, rysujemy... Niektórzy nawet na dwie ręce, żeby jeszcze bardziej skorzystać!









"To nie tak, jak myślicie!"


"Tosia, chyba ktoś na nas patrzy..."



Wiadomo, że śmiech to zdrowie. I jest za darmo, więc trzeba korzystać!






"Lena, nie martw się - z Tosią to nic poważnego..."
Do zobaczenia!

piątek, 27 lipca 2012

Rok Janusza Korczaka.

Dzisiaj trochę poważniej, acz oczywiście w tematyce dziecięcej.
Zapewne przy okazji roku Janusza Korczaka - wybitnego polskiego pedagoga, prekursora działań na rzecz praw dziecka - oraz niedawnych jego urodzin, warto przypomnieć coś takiego:
No tak, całkiem poważnie wyszło, ale chyba ten tekst jest wart przypomnienia. Co o tym myślicie?

Do zobaczenia!

wtorek, 24 lipca 2012

Gry i zabawy.

Kilka scen z naszych codziennych zabaw w żłobku.







"Hm... ta muzyka... miód dla mych uszu..."
 


     "E tam, miód. Posłuchaj tego!"





"A ja i tak wiem, że bębenek jest najfajniejszy. Tylko jeszcze muszę poćwiczyć trochę...".




Losujemy, losujemy... O! Ręcznik! Losujemy, losujemy... O! Chusteczki! Same praktyczne rzeczy. A gdzie zabawki!?











"Moim zdaniem rysowanie jest bardzo proste. Bierzesz kredkę i kartkę. Machasz kredką, przekręcasz kartkę, jeszcze trochę machasz kredką i proszę - już gotowe dzieło, które być może zostanie kiedyś sprzedane za kilka milionów. A na razie mogę sprzedać za ładną lalkę. Ktoś chętny?".





"Ja to bardzo lubię jeść. Dlatego mam takie specjalne ząbki, które pojawiają mi się tylko w trakcie jedzenia. I jestem bardzo grzeczna. A jak ciocia trochę za wolno macha widelcem, to ząbki jeszcze bardziej rosną, żeby szybciej złapać jedzonko. No co? Trzeba sobie w życiu radzić!"



"My jesteśmy krasnoludki, hop-sa-sa, hop-sa-sa! Tylko nie wiemy, na którą stronę przekręcić czapki, hop-sa-sa, hop-sa-sa... I tak jestem przystojniak!".




"Losujemy, losujemy... O - Filip... Też nie zabawka, ale można się z nim pobawić! :)".\



Do zobaczenia!


sobota, 14 lipca 2012

Co lubimy?

No właśnie - tak w ogóle, to co my najbardziej lubimy w naszym żłobku? 
Lubimy na przykład zajęcia z ciocią Kasią, logopedą. Bo można wtedy na przykład robić różne głupie miny, wystawiać język i krzyczeć!






 Lubimy też bawić się taką fajną wielką chustą. Ostatnio zrobiliśmy namiot i sprawdzaliśmy, ile dzieci się w nim zmieści. Zmieściło się dużo dzieci i jedna ciocia. Strasznie fajnie się bawiliśmy!



A dziewczynki na przykład lubią się czasem bawić razem w dziewczyńskie zabawy. Wtedy nie ma chłopaków, a dziewczyny zajmują się lalkami - chodzą z nimi na spacery, przytulają, sprzątają, układają butelki dla lalek, przytulają, chodzą na spacery, usypiają, przytulają...








Lubimy też łaskotki!



A z ciocią Kasią bawimy się w różne zabawy plastyczne. Ostatnio były takie fajne zajęcia, na których wyciskaliśmy farby z tubek i odbijaliśmy potem takie dziwne kształty na papierze. Okazało się, że z tego wyszły obrazki z plażą i morzem. A to niespodzianka! Tak wakacyjnie trochę!


No i robiliśmy też baranki z waty. Beeee...


 Ale to jeszcze nic. Przy tych zabawach było nudno, bo mało sprzątania. To znaczy dla cioci nudno! Za to jak lepiliśmy różne rzeczy z masy solnej, to dopiero była radocha! Można było wałkować, ugniatać, lepić, wałkować, wyciskać, odciskać... Najbardziej wczuł się w tę zabawę Mateusz. No i słusznie - zanim się przystąpi do pracy, dobre byłoby mieć wizję rezultatów :)





 "Piątka!"


Fajne jest też to, że uczymy się dużo mądrych rzeczy. Na przykład ostatnio mieliśmy na naszej nowej tablicy magnetycznej takie ładne rysunki i ciocia nam mówiła, jak powinniśmy się zachowywać w czasie zabawy, żeby nic nam się nie stało. My to oczywiście wszystko wiemy, ale pozwoliliśmy cioci powiedzieć!





 "Piłka. A w środku kaczka. A jeśli ja chcę samą kaczkę?!".



No i oczywiście w piątek mogliśmy się wykazać artystycznie, bo rysowaliśmy kredkami. Naprawdę bardzo się do tego przykładaliśmy. I fajnie wyszło, bo ciocia nam dała taką fioletową kartkę, którą mieliśmy pod naszymi rysunkami, pod nią była jeszcze jedna normalna kartka i te rysunki tak się na tej normalnej kartce odbijały i mieliśmy dwa rysunki zamiast jednego, tylko te drugie to one były wcale nie kolorowe, ale to nie szkodzi, bo i tak lubimy rysować!






Uff...
Do zobaczenia!